Zaor – wspomnienie

Dodano: 10/11/2021 - Nr 45 z 10 listopada 2021

Felieton [Wrzutka]

Powiedzieć o Andrzeju Zaorskim przyjaciel to mało. Był dla mnie jak brat, którego nigdy nie miałem, a przez 20 lat wyznaczanych przez kolejne wspólne poczynania byliśmy praktycznie nierozłączni. 

Zaczęło się w magazynie „60 minut na godzinę”, do którego zaprotegowano mi go jako autora aforyzmów, ale błyskawicznie wyrósł na trzeci filar najpopularniejszej audycji rozrywkowej Polskiego Radia. Razem pisaliśmy radiowych „Piratów”, „Centralną Kuźnię Młodych” i „Zapiski kłusownika”, a osobistym dziełem Andrzeja było „Fajny film wczoraj widziałem…”. Równocześnie powstawały wspólne spektakle, telewizyjny kabaret Winda, wreszcie na fali Karnawału Solidarności estradowa Sześćdziesiątka z Rossem, Andrzejem Fedorowiczem… Stan wojenny nas zranił, ale nie zabił. Kabaret szybko odżył, dając pociechę zmęczonym, zniechęconym ludziom. Kiedy padła komuna, wróciliśmy do radia i telewizji, gdzie powstała pod koniec 1990 roku pierwsza szopka, potem kolejne, a wreszcie „Polskie

     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze