Okrucieństwo migracyjnego humanitaryzmu. Jak Biden pogłębia kryzys na granicy

FOT. KEVIN LAMARQUE/REUTERS/FORUM
FOT. KEVIN LAMARQUE/REUTERS/FORUM

ŚWIAT [USA, kryzys migracyjny, Joe Biden]

Brak konsekwencji, puste gesty i niechęć do podejmowania niepopularnych decyzji – katastrofa na południowej granicy USA jest najlepszym przykładem tego, jak pozornie dobre intencje w sprawach nielegalnej migracji prowadzą tylko do pogłębienia cierpienia. 

Chrońmy granicę, ale zachowujmy się po ludzku – postulują krytycy polskiego rządu, przynajmniej ci, którzy starają się zachować pozory rozsądku. Przykład administracji Bidena, która sama zmaga się z kryzysem na południowej granicy, pokazuje, że taka gra na dwóch fortepianach jest niebezpieczną iluzją. Z jednej strony mamy deklaracje, że granica pozostaje zamknięta i każdy, kto przekroczy ją nielegalnie, nie będzie miał szansy na pozostanie w USA. Z drugiej strony są gesty, które mają odróżnić Bidena od jego poprzednika Donalda Trumpa, który w liberalnych mediach oskarżany był wręcz o celowe okrucieństwo wobec migrantów, szczególnie dzieci. Jednak to te gesty przyczyniają się do wytworzenia fałszywej

     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze