Upadek wicepremiera

Felieton [Wrzutka]

Królewskie miasto Kraków najwyraźniej nie ma szczęścia do polityków. Jeden z najzdolniejszych, Jan Maria Rokita, od lat jest jedynie wziętym publicystą, a drugi – Jarosław Gowin – dokonał właśnie ostatecznego kroku w kierunku samounicestwienia.

Dodajmy, wiele wskazuje, że na własną prośbę. Do roli męża stanu, a może i męża opatrznościowego predestynowało go wiele. Doskonałe wykształcenie, ceniona publicystyka i osobista sympatia, jaką się cieszył. Nie brakowało mu odwagi, zwłaszcza gdy w roku 2013 rzucił rękawicę Donaldowi Tuskowi, ubiegając się o szefostwo PO, która właśnie zaczęła skręcać w lewo. Dalsze kroki przedwcześnie posiwiałego polityka wydawały się konsekwentne, choć musiał powstać szereg tworów, których nazwy dawno zapomniano (Polska Razem, Sprawiedliwa Polska), zanim jako Porozumienie Prawicy porozumiał się w końcu z PiS-em. W wyborach 2015 roku dało mu to fotel wicepremiera. Kapitałem była własna popularność, podlegająca jednak nieustannej

     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze