Gdy big pharma wyciąga ręce po dzieci

Felieton [Z bliska]

Gangsterskie mechanizmy działania big pharmy dane mi było poznać jeszcze za czasów, gdy dyrektorem TVP była Nina Terentiew. Do redakcji „Warto rozmawiać” dotarła wiadomość, że niemiecka firma produkująca antykoncepcję hormonalną robi promocję adresowaną do gimnazjalistów. 

Elementem kampanii była książka dziennikarki Anny Mentlewicz i dr. Grzegorza Południewskiego pt. „Seks na szóstkę”, w której pod pozorem edukacji seksualnej promowano antykoncepcję, a opisy konkretnych produktów brzmiały wręcz jak zalecenia. Książkę rozdawano za darmo – wszystkie koszty pokrywał koncern. Premierę zaplanowano na pierwszy dzień powrotu do szkoły po wakacjach, a clou miał być przelot stylowego dwupłatowca zrzucającego ulotki reklamowe. Z przelotu nad Warszawą potem się wycofano – ktoś bystrzejszy uznał, że lecący 1 września samolot z reklamą niemieckich środków chemicznych może być wizerunkowo nieco ryzykowny. Poprosiliśmy agencję PR obsługującą koncern o materiały prasowe,

     
48%
pozostało do przeczytania: 52%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze