(Euro)Wizja Bidena. Czego chce nowy prezydent USA

FOT. NEIL HALL/PAP
FOT. NEIL HALL/PAP

ŚWIAT [USA, Joe Biden, G7, NATO, wizyta w Europie]

Być jak Obama, nie być jak Trump – od tej zasady nie ma odstępstw w polityce zagranicznej Bidena. Nawet wtedy, gdy oznacza to wycofywanie się z rozsądnych rozwiązań Trumpa i powielanie błędów Obamy.

Eksperci od polityki międzynarodowej lubią powtarzać mantrę: wewnętrzne spory polityczne nie mają wpływu na politykę zagraniczną USA, bo ona działa na zasadzie kontynuacji. W wypadku prezydenta Bidena takie wnioski wyciąga się jednak chyba bardziej z lenistwa i przyzwyczajenia niż na podstawie faktów. Już samo motto dyplomacji nowego prezydenta „Ameryka wróciła” wymaga od nas uznania, że wcześniej (czytaj: podczas prezydentury Trumpa) gdzieś się zapodziała. Rzekomy izolacjonizm i prorosyjskość poprzednika mają stanowić jasny kontrapunkt wobec wizji Bidena. Ponieważ jednak obraz Trumpa był w sporej części fałszywy, to i obraz Bidena, który ma być jego antytezą, także ulega deformacji. W efekcie mamy rzeczywistość odbitą przez zestaw co najmniej dwóch krzywych

     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze