Dwa lata wakacji

Felieton [Wrzutka]

Powieść „Dwa lata wakacji” Juliusza Verne’a należała do ukochanych książek mojego dzieciństwa. Hi-storia uczniów z nowozelandzkiego Kolegium Chairmana z Auckland, którzy znaleźli się na bezludnej wyspie, śniła mi się po nocach. 

Zresztą nie były to wcale wakacje, tylko twarda szkoła życia, wsparta samokształceniem. Na tym tle dwa lata wakacji zafundowane naszej młodzieży przez pandemię przypominają raczej czarny sen i przywo-dzą na myśl stracone pokolenie. Nie mam wątpliwości, że mimo zdalnego nauczania, które dla wielu okazało się fikcją, powstała półtoraroczna luka edukacyjna, której tradycyjnymi metodami nie da się odrobić. Czy władze oświatowe zdecydują się na niezbędne, moim zdaniem, działania rewolucyjne? Oczami wyobraźni widzę już zjednoczony front nauczycieli, uczniów i rodziców, który jest zdolny za-blokować każde sensowne rozwiązanie. A takie są dwa. Pierwsze to – wzorem wielu innych krajów – należy w tym roku zrezygnować z wakacji (było

     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze