Rodzina już nie na swoim

Niestety, od lat w naszym kraju państwo nie promuje praktycznie żadnych form dostępu do mieszkań młodym rodzinom, poza ułatwieniami w uzyskaniu kredytów hipotecznych. Dawno zlikwidowano funkcjonujące jeszcze przed dekadą kasy mieszkaniowe. Nie powstały w ich miejsce obiecywane kasy budowlane (istniejące np. w Czechach czy na Słowacji). Program TBS (towarzystw budownictwa społecznego), promujący budowę tańszych mieszkań na wynajem, praktycznie zamiera. Tak popularne w bogatszej od nas Francji czy w Niemczech wynajmowanie lokum u nas praktycznie nie istnieje. Niemal nie powstają mieszkania komunalne. Młodym rodzinom, chcącym zamieszkać na swoim, pozostaje jedynie zaciąganie kredytów na kupno własnego mieszkania w komercyjnych bankach i spłacanie ich ogromnym wysiłkiem niemal przez całe życie. Nie zmienia tego także nowy program MdM, tak bardzo wychwalany w październikowym exposé premiera. W sytuacji gdy za średnią płacę nie można nabyć nawet jednego mkw. mieszkania, dla milionów Polaków posiadanie własnego M to marzenie ściętej głowy.

W interesie deweloperów

„MdM” będzie obowiązywał wyłącznie przy okazji kupowania na kredyt nowych mieszkań budowanych przez firmy deweloperskie. – Widać, że do wstępnego projektu programu „MdM” rękę przyłożyli deweloperzy i to ich interesy uwzględnia nowe rozwiązanie – twierdzi Halina Kochalska z Open Finance. Nic dziwnego, że mając w perspektywie pół, a zapewne w praktyce cały rok braku jakiegokolwiek programu pomocowego ze strony państwa, młode rodziny, które jeszcze na to stać, przy pomocy swoich bliskich i znajomych wyruszyły kupować w ostatnich tygodniach ostatnie wolne lokale objęte programem „Rodzina na swoim”. Według Kochalskiej, październikowa sprzedaż kredytów z dopłatami (z programu Rns) to absolutny tegoroczny rekord. Polacy podpisali ponad 5,1 tys. umów, o 35 proc. więcej niż miesiąc wcześniej. I nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Od początku obowiązywania tylko do końca...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: