Ostatni patrol „Huzara”

Partyzanckie losy

Po rozbrojeniu polskich oddziałów partyzanckich przez wkraczających Sowietów Adam Ratyniec początkowo ukrywał się, jednak niedługo później dołączył do grupy złożonej z żołnierzy wywodzących się z oddziału por. „Zenona”, z którymi podjął działania samoobronne, zwalczając UB oraz NKWD i ich agentów. 29 czerwca 1945 r. podczas akcji na posterunek sowiecki w majątku Hruszniew partyzanci napotkali silny opór i w zmasowanym ogniu broni maszynowej musieli się wycofać. Śmierć poniósł jeden Sowiet, a ze strony partyzantów poważnie ranny został Adam Ratyniec, ps. Lampart, który padł z przestrzeloną piersią i ręką. Koledzy wynieśli go z zagrożonego terenu i oddali pod opiekę sanitariuszek w Szpakach-Kolonii, gdzie w wyniku donosu został aresztowany i umieszczony w siedleckim szpitalu. Pomimo straży wystawionej przez UB, zdołał jednak uciec, dzięki pomocy jednej z pielęgniarek.

Po wyleczeniu „Lampart” walczył w oddziale Roberta Domańskiego „Jaracha”, następnie w 1946 r. znalazł się pod komendą Konstantego Zacharczuka „Jacka”. Uczestniczył w wielu akcjach bojowych. Po sfałszowanych wyborach i tzw. amnestii, ogłoszonej przez komunistów w lutym 1947 r., nie chciał zdać się na łaskę UB i wstąpił do oddziałów partyzanckich 6. Brygady Wileńskiej AK, dowodzonych przez kpt. Władysława Łukasiuka „Młota”. Od 8 maja 1947 r. służył w 2. szwadronie dowodzonym przez porucznika Waleriana Nowackiego „Bartosza”, a okresowo także w grupie Antoniego Borowika „Lecha”. Po tragicznej śmierci kpt. „Młota” 27 czerwca 1949 r. dowództwo po nim przejął kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar”. Adam Ratyniec był zdecydowany walczyć z „czerwoną zarazą” do samego końca, co jednoznacznie wyraził w rozmowie z siostrą Marianną Romaniuk, mówiąc: „Żywcem to nie dam się wziąć, bo sobie wcześniej kulę w łeb wsadzę, chyba że mnie śpiącego napotkają”. Wszedł w skład grupy partyzanckiej podległej „Huzarowi”, a dowodzonej bezpośrednio przez por. Józefa Małczuka „...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: