Turecka droga do współczesności

OPINIE [Turcja, islam, NATO]

Przyzwyczajeni do obrazu fundamentalizmu muzułmańskiego typu perskiego, arabskiego lub afgańskiego, którego symbolem są szyiccy ajatollahowie z Iranu i sponsorowane przez nich bojówki libańskiego Hezbollahu, sunniccy wahabici, czerpiący z bogactw Arabii Saudyjskiej i afgańscy talibowie, gotowi jesteśmy postrzegać Turków przez pryzmat tychże stereotypów. Tymczasem Turcy w swej masie są przede wszystkim Turkami, a nie przede wszystkim muzułmanami. Miejsce islamu w kulturze tureckiej jest inne niż w kulturze arabskiej, perskiej czy afgańskiej.

Oparte na idei osmańskiej dawne Imperium Otomańskie zdominowane było przez zamieszkujących je muzułmanów, którzy bez względu na przynależność etniczną, stanowili w nim warstwę rządzącą. Wywodząca się z nich elita polityczna, złożona z Turków, Kurdów, Arabów, Albańczyków, Bośniaków itd., uważała się za Osmanów. Termin „Turek” był zaś synonimem „ciemnego chłopa z Anatolii”.

Pamięć dawnej potęgi

     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze