Turcja, najwierniejszy sojusznik Rzeczypospolitej

OPINIE [PO WIZYCIE PREZYDENTA ANDRZEJA DUDY W TURCJI]

„Polska i Turcja trzymają się. Ich losy podobne i na siebie wzajemnie wpływały i wpływać będą. Turcy, mój Adasiu, są najlepsi nasi przyjaciele; oni wiedzą, co my warci i jak jesteśmy im potrzebni” – czytamy w liście księcia Adama Jerzego Czartoryskiego do bratanka, Adama Konstantego Czartoryskiego, z 3 marca 1836 roku. Bieżące zbliżenie polsko-tureckie ma długą i dobrą tradycję.

Zwycięstwo pod Wiedniem było ostatnim błyskiem mocarstwowej potęgi Rzeczypospolitej. Przetrwało więc w pamięci jako jej symbol, utrwalając przy tym wspomnienie ówczesnego wroga, Turcji, której osmański ekspansjonizm został tam na zawsze złamany grotami husarskich kopii. Turcja ma też jednak w Polsce i inną legendę – mit jedynego państwa nieuznającego rozbiorów Rzeczypospolitej i przez 123 lata oczekującego wytrwale na posła z Lechistanu. I choć jest to tylko legenda, to jednak nie narodziła się ona z niczego. Turcja w istocie była bowiem najwierniejszym w XIX wieku sojusznikiem

     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze