Pochód na Wawel

Kwestia powinności

Cóż owa figura symboliczna mogła znaczyć dla zwiedzających wystawę w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w roku 1912? Równo sto lat temu? Przed obiema wojnami, dwudziestoletnią naszą Niepodległością, a potem dużo dłuższym zniewoleniem? Jakiego znowu nabrała znaczenia teraz, równo wiek później? Co przynosi nam Fatum w ostatnich latach, gdy dotknęła nasz naród smoleńska tragedia? Jak się z nami obchodzi ów Los w czasie, gdy śmierć głowy państwa polskiego i członków elit Rzeczypospolitej nie tylko nie może doczekać się rzetelnego, uczciwego śledztwa, lecz także – co równie bolesne – odpowiedniego rangą, symbolicznego upamiętnienia w postaci pomnika? Tymczasem obie te sfery – praktyczno-sądowa i duchowo-moralna – domagają się prostych w istocie czynności: zrobienia tego, co należy zrobić w takich sytuacjach. I nie dlatego, że tak każe kodeks czy litera prawa. To kwestia powinności wynikającej z bycia Polakiem i człowiekiem sumienia.

Jeśli w wypadku samochodowym ginie ojciec lub matka, to dziecko ma obowiązek dopilnowania pochówku i uczczenia pamięci nagrobkiem. A jeśli sądzi, że do śmierci ktoś mógł się przyczynić – to nie powinien spocząć, dopóki nie pozna prawdy. Polski rząd w sprawie katastrofy smoleńskiej zachowuje się tak, jakby nie miał sumienia. Nie dba ani o pochówek, ani o wyjaśnienie wszystkich okoliczności śmierci najważniejszych osób w państwie, a także o odpowiednie upamiętnienie tragedii w przestrzeni publicznej. Dalej więc rolę pomnika smoleńskiego pełni tablica wmurowana w ścianę budynku na Krakowskim Przedmieściu. Smutny i wstydliwy dla całej Rzeczypospolitej ersatz…

Czy mogą nami rządzić durnie

„Pochód na Wawel” – tak nazywał się projekt niezwykłej rzeźby Wacława Szymanowskiego – stanowił wyjątkowo śmiały, monumentalny zamysł związany z wielką wizją odbudowy królewskiej siedziby. Działo się to po przekazaniu Wawelu władzom Galicji i Lodomerii przez...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: