Brawurowy krzyk żurawia

SERIAL [Zagadka, psychologia, więziennictwo]

„Klangor” pozytywnie zaskoczył – wielowątkowością dramatu, ciekawymi postaciami, nawet drugoplanowymi, a przede wszystkim zatroskanym o los córki głównym bohaterem, w którego udanie wcielił się Arkadiusz Jakubik. 

Niczego nie obiecywałem sobie po kolejnym serialu Canal Plus, żeby się nie zrazić – choć „Belfer”, „Kruk. Słychać szepty po zmroku” czy „Pakt” to jak najbardziej udane produkcje. Skąd osobliwa nazwa „Klangor”? Otóż słowo oznacza krzyk żurawia, prognozujący nadejście wiosny. Nie inaczej jest z produkcją w reżyserii Łukasza Kośmickiego – zaciekawia ona od pierwszego odcinka, sprawia, że trudno odejść od ekranu. Mamy niewyjaśnioną falę zabójstw, ucieczkę z więzienia głównego podejrzanego i całą otoczkę wokół jego zagadkowej historii, przestępców w straży więziennej, wreszcie zaskakującą relację córek psychologa więziennego Rafała Wejmana (Jakubik) z Arielem (Maciej Musiał). W „Klangorze” pierwsze skrzypce gra Maja Ostaszewska, odgrywająca rolę

     
68%
pozostało do przeczytania: 32%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze