Czerwona gwiazda i tęczowa flaga

Dodano: 13/11/2012 - Nr 46 z 14 listopada 2012

Terlikowski uważa, że dorobek Soboru, produkt wielkiej dyskusji między konserwatystami a progresistami w Kościele, zakończonej zwycięstwem zwolenników postępu, nie tyle otworzył puszkę Pandory, ile uchylił niewielką, z latami potężniejąca lukę, przez którą wydostały się relatywizm i wszystkie choroby współczesnego świata. Okazało się, że tzw. duch Soboru, na który chętnie powoływali się rozmaici „reformatorzy”, ma niewiele wspólnego nie tylko z soborowym nauczaniem, ale i z katolicyzmem w ogóle. A jego rozprzestrzenianie się przypadło na lata rewolucji obyczajowej lat 60. i 70. oraz prowadzonej przez Moskwę ekspansji marksizmu, pacyfizmu i wszelkich innych „izmów”... Negatywną rolę w tym procesie odegrał łagodny charakter dwóch „soborowych” papieży – Jana XXII i Pawła VI, w nauczaniu jednoznacznych, w praktyce po ludzku miękkich, niezdolnych do mocniejszego dyscyplinowania swojej owczarni, a nade wszystko jej pasterzy. Zmiany przyniosły zdecydowane kroki Jana Pawła II i Benedykta XVI
     
39%
pozostało do przeczytania: 61%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze