Umrzeć trzeba śmiercią mężnych! Książę Poniatowski – depozytariusz honoru Polaków

Historia [Polacy z Cesarzem. 200. rocznica śmierci Napoleona]

Tego dnia dymy i mgły zasnuwały okolicę już od rana. Świeżo mianowany marszałek Francji, jedyny w tym francuskim gronie cudzoziemiec, książę Józef Poniatowski, był ranny – kilka dni wcześniej, gdy prowadził atak, otrzymał cios piką w rękę i niegroźny postrzał. 19 października kul miało być więcej, a piąty z kolei ołowiany cios był tym ostatecznym. 

Wojsko walczyło ostatkiem sił, zmaltretowane wcześniejszym odwrotem, a potem zmaganiami w osłonie cofającej się pod Lipskiem napoleońskiej armii. Wszędzie słychać było huki wystrzałów, eksplozje poci-sków, granatów, rac. W powietrzu unosił się opar krwi, krwiste też były kałuże, z których pili spragnieni do cna żołnierze. Mgła mieszała się z dymem – powlekając okolicę nieprzeniknionym całunem i sprawiając, iż wszystko zdawało się nierealne, jak ze snu. Naraz palbę wystrzałów karabinowych przerwała eksplozja. To francuscy saperzy przedwcześnie wysadzili most na rzece Pleissie. 

Ostatnie chwile

     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze