Dramat na granicy USA. Tego kryzysu Biden nie rozwiąże pijarem

FOT. JOEBETH TERRIQUEZ/PAP
FOT. JOEBETH TERRIQUEZ/PAP

ŚWIAT [USA, Joe Biden, imigracja]

Skala kryzysu na amerykańskiej granicy jest już tak wielka, że większość mainstreamowych mediów nie mogła go dalej ignorować. Jednocześnie próżno szukać powiązania obecnej sytuacji z liberalizacją systemu imigracyjnego, której dokonał Joe Biden w pierwszych tygodniach swojej prezydentury. 

„Donald Trump trzymał dzieci w klatkach” – tak zapewne brzmiałaby odpowiedź większości przedstawicieli liberalnych mediów zapytanych o realny wymiar braku empatii i okrucieństwa, które przejawiać miał były prezydent. „To nieludzkie i niedopuszczalne! To skaza na sumieniu amerykańskiego narodu” – krzyczano wówczas ze szczerym przekonaniem. To był ten jeden fakt, który w wyrazisty sposób umieszczał Donalda Trumpa na przeciwnym biegunie moralnym do wszystkich przyzwoitych ludzi, liberałów, lewicy, demokratów i Joe Bidena. Dzieci w klatkach. Jak więc wytłumaczyć to, że administracja USA, już pod sprawiedliwymi rządami Joe Bidena, umieszcza rekordową liczbę dzieci w klatkach?

     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze