Hobby: zmartwychwstanie

Oczywiście ewoluował. Ostro zabiegał o pozycję Brytanii w świecie zimnej wojny, grał z Amerykanami, walczył z Sowietami i Chinami, potem czynił gesty odprężeniowe. Teraz tępi mniejszych przeciwników globalnego ładu, terrorystów i szaleńców z tzw. państw zbójeckich. Bonda zmieniali też aktorzy. Sean Connery zrobił zeń urzekającego macho, Roger Moore zdystansowanego błazna, Bond Pierce Brosnana był wszystkim, tylko nie wojownikiem. Dopiero Craig, aktor o fizjonomii plebejskiej, uczynił agenta 007 sprinterem, strzelcem, nurkiem, poranionym i zdradzonym żołnierzem, który walczy o sprawę, ale i własną głowę. Tak jest w „Skyfall”. Życie, nawiasem mówiąc, dopisało filmowi niesamowitą puentę. Na
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: