Chybione naśladownictwo

Felieton [Widziane ze śmietnika historii]

Żyjemy w czasach, w których sztuka manipulowania społeczeństwem, dzięki internetowi i cyfryzacji, osiągnęła taki poziom, iż demokracja parlamentarna straciła swój pierwotny sens. Stosując odpowiednie techniki, można dowolnie sterować wyborcami. Z tego powodu wybory przekształciły się w teatr lub cyrk. 

Najnowszym osiągnięciem w tej dziedzinie stało się wybranie na prezydenta Ukrainy komika, który komunikował się z wyborcami wyłącznie za pośrednictwem internetu i obiecał, że teraz będzie dobrze, co wyborcy lubią najbardziej. 21 kwietnia 1919 roku Wołodymyr Zełenski wygrał wybory, uzyskując w II turze 73,22 proc. głosów. Oczywiście niczego nie zmienił, gdyż wygłupianie się w telewizji to nie to samo co rządzenie. Po blisko dwu latach sondaż wykazał, że jedynie około 23 proc. wyborców gotowych jest oddać na niego głos. Nie jest to problem, gdyż w następnych wyborach, by nic się nie zmieniło, można wystawić piosenkarza albo striptizerkę. Przynajmniej będzie na

     
58%
pozostało do przeczytania: 42%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze