Konkretna kasa

Opinie [Media]

Tak zwany protest mediów, który mogliśmy oglądać w zeszłym tygodniu, jest kolejną odmianą tego samego – walki totalnej opozycji z rządem Prawa i Sprawiedliwości i płaczliwym wzywaniem na pomoc zagranicy.

Być może organizatorzy tej akcji łudzili się, że uruchomią w obronie pieniędzy największych koncernów medialnych ludzi w Polsce, ale jeśli faktycznie tak było, to rozczarować się musieli okrutnie. Na zwoływaną w ich obronie manifestację przyszła garstka, a w słowa o tym, że rząd proponując składkę od emisji i publikacji reklam, chce zamknąć „niezależne” media, wierzą  tylko najgorliwsi wyznawcy totalnych. Czarne ekrany telewizorów i portali z napisem „media bez wyboru” były obrazkiem skierowanym nie tyle do polskiego odbiorcy, bo na nim wrażenia to nie zrobiło, ile do międzynarodowej opinii publicznej. W oderwaniu od faktów przedstawiono stan rzekomego zagrożenia wolności mediów w Polsce, przekaz alarmował, że „reżim” „nacjonalistycznego” rządu zamyka

     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze