Operacja „Adolphus”. Najkrótszą drogą do okupowanej Polski

Historia [II wojna światowa]

Czy poczucie wyższości graniczące z pychą może mieć dobre strony? Zdecydowanie tak – gdy trzeba się otrząsnąć po klęsce, podnieść z kolan i walczyć dalej. Kilka dni po ewakuacji Dunkierki, z plaż której nadzwyczajnym wysiłkiem Brytyjczycy zabrali swoich ludzi, zostawiając cały sprzęt, w Anglii pojawiły się głosy, iż w gruncie rzeczy dobrze się stało, że Francja upadła. „Osobiście czuję się szczęśliwszy teraz, kiedy nie mamy sprzymierzeńców, którym musielibyśmy okazywać grzeczność, a czasem nawet ich rozpieszczać” – stwierdził król Jerzy VI. Churchill zaś konstatując, że po klęsce Francji Brytania będzie musiała walczyć samotnie, dodał: „Uważam to za okoliczność raczej inspirującą”.

Jednak osamotniona Wielka Brytania doskonale wiedziała, że w sposób konwencjonalny wojny z III Rzeszą nie wygra. Zaczęła więc z niezwykłą śmiałością, jak na konserwatywny kraj, wprowadzać nowe, przełamujące stereotypy rozwiązania.

Czwarte ramię

     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze