Czkawka

Uzasadnienie to jest wyjątkowe podłe. Nie chodzi jednak o ataki na moją skromną osobę, bo od czasu wydania książki „Księża wobec bezpieki” (i od czasu podjęcia stałej współpracy z „Gazetą Polską”) jestem do nich przyzwyczajony, ale o oszczerstwa skierowane pod adresem wydawnictwa. Jak można pomawiać wydawnictwo, które tyle razy stawało w obronie Kościoła, że sprzedało się za judaszowe srebrniki? Sytuacja godna czasów PRL. Inna sprawa, że jest to kuriozalny przypadek, gdyż po raz pierwszy do nagrody kościelnej wysuwa się osobę świecką, która w brutalny sposób na łamach świeckiego pisma zaatakowała (bez prawa do obrony) wypowiedzi duchownego katolickiego, pełniącego bez żadnych zakazów i kar obowiązki duszpasterskie w strukturach kościelnych. Kuriozum polega również na tym, że w ten sposób nagroda stała się wyróżnieniem nie dla kogoś, lecz przeciwko komuś.

Trzeba też dodać, że kardynałowie Stanisław Dziwisz i Kazimierz Nycz, którym podlegam (pierwszemu z racji posługi kapłańskiej w obrządku łacińskim, drugiemu – w ormiańskim) nigdy publicznie nie skrytykowali mojej ostatniej publikacji. Co więcej, metropolita krakowski w tej sprawie wybrał drogę dialogu, zapraszając mnie jako autora na Radę Kapłańską, podczas której mogłem współbraciom wyjaśnić wiele kwestii, w tym także te dotyczące lobby homoseksualnego. Czyżby więc nominowanie Górnego jest odcięciem się od tej drogi? Byłby to sygnał niepokojący, wskazujący, że we władzach kościelnych zwycięża obóz nastawiony na polowanie na czarownice.

Nagroda Totus jest wręczana w czasie Dnia Papieskiego, więc pozwolę sobie publicznie zapytać: co Jan Paweł II i jego nauczanie (zwłaszcza to dotyczące poszanowania godności ludzkiej) mają wspólnego z takimi oskarżeniami i atakami personalnymi? Dlaczego nagroda, odwołująca się do zawołania papieskiego, została przekształcona w pałkę, którą wykorzystuje się do wewnętrznych porachunków? Dodam, że przez pewien czas zasiadałem w kapitule tej nagrody, a kilka osób...
[pozostało do przeczytania 34% tekstu]
Dostęp do artykułów: