Anarchistki z państwową dotacją

Felieton [Z bliska]

Powiedzieć, że celebryci nie przepadają za obecną władzą, to nic nie powiedzieć. Pokazywali to często na festiwalach, bucząc na premiera Glińskiego, bojkotując Opole czy inne „reżymowe inicjatywy”. Ale gdy rząd ogłasza, że dla artystów i pracowników kultury jest 400 milionów zł wsparcia, po kasę ustawiają się wszyscy (mając ciągle na swoich profilach wlepki *****  ***).   Pieniądze na pomoc w pandemii to środki publiczne. Nie jest to partyjna kasa, więc antypatie polityczne „znanych i lubianych” nie mają tu nic do rzeczy. Jednak od momentu, gdy wielu przedstawicieli show-biznesu włączyło się w #strajk kobiet, sprawa przestaje być oczywista. Imprezka pani Lempart nie jest zwykłym protestem. „To jest wojna!” – głoszą organizatorki. Czy ta wojna wypowiedziana została rządzącej formacji politycznej? Otóż nie. Kilkadziesiąt ataków na kościoły, profanacje liturgii, niszczenie miejsc kultu i zabytków – to jest agresja wobec fundamentów naszej kultury. Łamanie zarządzeń
     
47%
pozostało do przeczytania: 53%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze