Warchoł z piekła rodem. Stanisław Stadnicki i jego zbrodnie

Maksymilian Gierymski - szarża artylerii
Maksymilian Gierymski - szarża artylerii

Historia [Poczet polskich zadymiarzy]x

„Każdy sobie pan w naszej Rzeczypospolitej, kto jeno ma szablę w garści i lada jaką partię zebrać potrafi” – słowa te włożył Henryk Sienkiewicz w usta Andrzeja Kmicica. Przypadek Stanisława Stadnickiego, zwanego Diabłem Łańcuckim, jasno pokazuje, że w zdaniu tym noblista trafnie scharakteryzował epokę Wazów i panujące wówczas bezprawie.

Stanisław Stadnicki był dla współczesnych istnym koszmarem. Okrutny, chciwy, pozbawiony sumienia, a przy tym butny do granic chamstwa. Aparat sądowniczy był wobec niego bezsilny, bezsilni byli padający jego ofiarą sąsiedzi, bezsilny był nawet sam król Zygmunt III Waza, którego łańcucki magnat publicznie lżył od sodomitów. W jego osobie jak w soczewce skupiły się wszelkie wady stanu szlacheckiego. Starosta zygwulski kpił sobie w żywe oczy z wszelkiej sprawiedliwości – i ziemskiej, i boskiej. Ofiary, które sam obrabował, potem... pozywał do sądów. Na swych wrogów spadał znienacka na czele prywatnej armii i porywał do lochów

     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze