W naszym teatrze niepełnosprawność zostawia się za drzwiami. Po premierze „Dziadów”

KULTURA [WYWIAD]
Widzowie często nie wiedzą, że w naszym teatrze grały osoby z niepełnosprawnościami. Ci ludzie grają piękne role, są przepełnieni emocjami, zapamiętują duże ilości tekstu, tworzą postaci, śpiewają, tańczą. Tu tkwi sekret. Nie ma specjalnego traktowania. Nie ma taryfy ulgowej – mówią dyrektor Aleksandre Marquezy i reżyser Agata Obłąkowska. Rozmawia Sylwia Krasnodębska   Jesteśmy po premierze spektaklu „Dziady” w Teatrze Arka im. Renaty Jasińskiej we Wrocławiu. Jeden z głównych aktorów cierpi na niepełnosprawność sprzężoną. Oznacza to, że ma dwa współwystępujące rodzaje niepełnosprawności wywołane jednym czynnikiem. Z pewnością trudno było mu zapamiętać tekst. Czy ryzykowne jest przydzielanie ról osobom niepełnosprawnym?  Alexandre Marquezy: Można powiedzieć, że staramy się
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze