Wulgarność jako metoda sponiewierania przeciwnika

WYWIAD NUMERU [Sprawa aborcji to okazja do aktów antyrządowego furiactwa]

To jest niebywała pokusa dla złej strony człowieka, że znikają dzisiaj wszelkie hamulce w odnoszeniu się do przeciwników. Polityka była sferą, gdzie do pewnego czasu w III RP pewne hamulce istniały. Ale w 2005 roku przyszedł Donald Tusk, uruchomił tę lawinę: proszę bardzo, użyjcie sobie, chłopcy, wyżyjcie się, wszystko wolno, a ta fala nas uniesie – mówi prof. Ryszard Legutko, europoseł PiS. Rozmawia Maciej Kożuszek  Po ostatniej decyzji Trybunału Konstytucyjnego wybuchły gwałtowne, a momentami wręcz agresywne czy wulgarne protesty. Jakie jest, zdaniem Pana Profesora, podłoże tak emocjonalnych reakcji? Czy chodzi tylko o sprawę aborcji, czy przyczyny tkwią głębiej? Sprawa aborcji była tylko okazją. Od początku widać było, że mamy do czynienia z wielką furią, która narasta. Ta furia bierze się z tego, że znienawidzona partia jest przy władzy, dobrze sobie radzi, wygrywa kolejne wybory. Sprawa aborcji jest do aktów furiactwa dobrą okazją, bo to temat
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze