Rosjanie wyprzedzili bieg wydarzeń? Serialowe połączenie eboli z koronawirusem

KULTURA [CHOROBA, ROSJA I MIŁOŚĆ]

Premiera serialu o upadku cywilizacji pt. „Ku Jezioru” była w 2019 roku. Dziś patrzymy na serial z perspektywy zmagań z koronawirusem i efekt zdumiewa. Objawami zakażenia infekcją, którą uznano za groźną odmianę grypy, są kaszel krwią, czerwono-białe gałki oczne i wysoka gorączka. Brzmi znajomo?   Już od pierwszego odcinka serialu wyreżyserowanego przez Pavla Kostomarova, rosyjski dramat wciąga i nie pozwala przejść obojętnie nad skalą dramatu mieszkańców, dotkniętych groźną pandemią. Naukowcy i lekarze nie wiedzą, w jaki sposób epidemia pojawiła się w Moskwie i rozprzestrzeniła do innych miast. Jedynymi objawami zakażenia infekcją, którą uznano za groźną odmianę grypy, są kaszel krwią, czerwono-białe gałki oczne i wysoka gorączka. Sukces platformy VOD „Premier” i zakup praw do produkcji przez Netfliksa nie jest przypadkowy. W porównaniu z koronawirusem różnica w serialowej epidemii polega na znacznie wyższej śmiertelności. W scenerii „Ku Jezioru” ludzie padają jak
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze