W Warszawie na wystawie

W DTV, czy jak tam się on teraz nazywa, za komentarz do całej sprawy użyto jakiegoś pana, podpisanego jako wydawca (kogo wydał i w jakich okolicznościach, nie poinformowano), że jemu żal tych ludzi, którzy oczywiście mają swoje powody do oburzenia, ale nie widzą, jak są oszukiwani i manipulowani przez swoich przywódców. Kubek w kubek (czy może nawet ubek w ubek) jak za moich młodych lat. Masy robotnicze mają powody uskarżać się na bolączki, ale nie widzą, jak są oszukiwane i cynicznie wykorzystywane przez liderów „Solidarności” … Jedyna różnica, że w DTV do wygłaszania tych mądrości angażowano włókniarkę, a nie „wydawcę”, ale cóż, „target” był inny.

A w ogóle mniejsza o marsz. Większym niusem był fakt, że ślubna suknia Oli Kwaśniewskiej będzie – jak suknia Kate Middleton – wystawiona na wystawie! Gdy byłem dzieckiem, jak „pani” nie słyszała, śpiewaliśmy „W Poroninie na jedlinie wiszą gacie po Leninie, kto chce w Polsce awansować, musi gacie pocałować”. Dziś nie w Poroninie na jedlinie, lecz w Warszawie na wystawie, i nie gacie Lenina, lecz kiecka infantki, ale w temacie mechanizmów awansu nic się nie zmieniło.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: