W Warszawie na wystawie

W DTV, czy jak tam się on teraz nazywa, za komentarz do całej sprawy użyto jakiegoś pana, podpisanego jako wydawca (kogo wydał i w jakich okolicznościach, nie poinformowano), że jemu żal tych ludzi, którzy oczywiście mają swoje powody do oburzenia, ale nie widzą, jak są oszukiwani i manipulowani przez swoich przywódców. Kubek w kubek (czy może nawet ubek w ubek) jak za moich młodych lat. Masy robotnicze mają powody uskarżać się na bolączki, ale nie widzą, jak są oszukiwane i cynicznie wykorzystywane przez liderów „Solidarności” … Jedyna różnica, że w DTV do wygłaszania tych mądrości angażowano włókniarkę, a nie „wydawcę”, ale cóż, „target” był inny.

A w ogóle mniejsza o marsz.
[pozostało do przeczytania 28% tekstu]
Dostęp do artykułów: