Patologie schroniskowego biznesu. Jak prywatne schroniska dla zwierząt zarabiają na gminach

FOT. ADOBE STOCK
FOT. ADOBE STOCK

Kraj [„Piątka dla zwierząt”, schroniska, samorządy]

Duża część polskich gmin płaci prywatnym firmom za opiekę nad bezdomnymi zwierzętami. Samorządowcy często nie sprawdzają, co dzieje się z psami, które z ich terenu trafiły do odległych schronisk. Choć niektórzy lokalni włodarze są przekonani, że umowy zawarte z przedsiębiorcami rozwiązują problem, to w rzeczywistości część firm zarabia na krzywdzie zwierząt. Ich zyski pochodzą z kieszeni podatników.   Duże emocje wzbudziła proponowana „Piątka dla zwierząt”, która podzieliła nie tylko opozycję, lecz także obóz rządzący. Najwięcej kontrowersji pojawiło się w związku z przepisami dotyczącymi branży futrzarskiej oraz uboju rytualnego. Jednak nowe prawo przewiduje też istotne zmiany, które mają uzdrowić funkcjonowanie schronisk dla zwierząt. Działanie dużej części tych podmiotów budzi poważne zastrzeżenia.  Ignorancja komuny i komercja III RP Ochronę zwierząt w Polsce regulowały już przepisy przedwojenne, a dokładnie rozporządzenie z 1928 roku. Akt ten
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze