Dezinformacja, trolling i pożyteczni idioci. Jak działa przemysł cyberpogardy?

Analiza [Cyberbezpieczeństwo, ataki hakerów, dezinformacja]

Hakerzy łamią zabezpieczenia i zyskują dostęp do kilku wybranych serwisów internetowych oraz profili w mediach społecznościowych należących do redaktora naczelnego jednego z częściej cytowanych tygodników opinii. Następnie wykorzystują przejęte konta do publikacji treści o charakterze dezinformacyjnym, które mają na celu podgrzać i tak napięte relacje na linii Polska–Białoruś. Jednym słowem, dyplomatyczny skandal wisi na włosku. Co więcej, grupa osób – w tym część dziennikarzy i polityków – publicznie zabierając głos, przekonuje, że cyberatak to... wyssane z palca bzdury.   Wbrew powszechnej opinii dezinformacja i zagrożenie fake newsami nie jest niczym nowym. Pierwsze przypadki takich działań miały miejsce już w starożytności. Za przejaw skutecznej kampanii dezinformacyjnej można uznać chociażby opisany przez Homera fortel, który przeszedł do historii jako „koń trojański”. Mechanizmy te z powodzeniem wykorzystywano także w czasach Napoleona Bonapartego, a później w
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze