Na barykadach walka trwa

Motoryzacja [Mistrz kierownicy ucieka - Elektryczne przyśpieszenie]

Nie ma co ukrywać, że spoglądając ogólnie na przemysł motoryzacyjny, każdy dojdzie do wniosku, że znajduje się on w zapaści. Firmy motoryzacyjne pokazują co prawda nowe modele, ale to tak naprawdę zasłona dymna. Coś na kształt orkiestry na Titanicu, która grała wesołe melodie, mimo że statek tonął.  Dobra mina do złej gry. Spadki sprzedaży są bardzo duże. Dlatego koncerny podwyższają ceny aut, żeby choć w części zrekompensować sobie znacznie zmniejszone przychody. Sprytni i inteligentni managerowie jednak znaleźli drogę wyjścia z kryzysu. To samochody elektryczne. Coraz ostrzejsze normy spalin, które muszą spełniać koncerny motoryzacyjne, to jedynie jeden z powodów ofensywy elektrycznej. Drugim jest ucieczka do przodu. No bo zastanówmy się, ile jest w stanie ugrać producent, wypuszczając na rynek nowy model spalinowy? Skuszą się na niego miłośnicy marki, bogaci klienci, którzy z założenia jeżdżą najnowszymi samochodami, i kilka procent „normalsów”, których „kupi”
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze