Halo! Tu Ziemia!

Felieton [Z bliska]

Chyba was wszystkich porąbało! To pierwsza reakcja, na jaką mogłem się zdobyć, gdy w piątek rano włączyłem Polskie Radio. „Koalicja praktycznie nie istnieje”, zapowiedź „pakowania biurek” i jeszcze ostrzej o dyscyplinowaniu posłów (ani słowa o racjach tych, którzy nie poparli ustawy o ochronie zwierząt). Piszę ten tekst w sobotę, czytelnicy już wiedzą, czy rozpad koalicji jest faktem, ja tego nie wiem, ale szlag mnie trafia, bo widzę „powtórkę z rozrywki”. Na naszych oczach spełnia się najczarniejszy scenariusz, który już widzieliśmy w latach AWS, a potem w 2007 roku. Wirus autodestrukcji okazuje się silniejszy niż zdrowy rozsądek, racja stanu, dobro Polski, a nawet instynkt samozachowawczy. Owszem, wiem, polityka to twarda gra i zdarza się, że nieraz trzeba koalicjanta „przeciągnąć pod kilem” (nie zapominajmy, że koalicjanci weszli do Sejmu nie z własnych list, lecz z listy PiS), ale w polityce liczą się też gesty i styl. Upokorzenie często zamyka drogę do kompromisu
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze