Miazmaty atakują

W 2014 r. do szkół pójdą sześciolatki i okażą się kolejnym pokoleniem nabitym w gimbusa, bo tych szkól już nie będzie. Ale włodarze III RP martwią się tym w takim samym stopniu jak pani prezydent Warszawy o wiosenną powódź, puszczając wałami przeciwpowodziowymi objazdy – po tym, jak za pomocą budowy metra udało się „rozpoznać bojem”, że w Wiśle jest woda i przesiąka ona przez piach. Jedyna nadzieja, że przed 2014 r. rząd po raz kolejny przełoży na później rozpoczęcie swojej sztandarowej reformy edukacyjnej – najpewniej do czasu, aż wszystkich sześciolatków rodzice wywiozą na Wyspy Brytyjskie. „W opóźnieniach ten rząd jest naprawdę dobry” – podsumowuje zgryźliwie portal Radia RMF, też jako żywo raczej „niepisowskiego” (przypomnijmy sobie okoliczności obdarowania go koncesją, na kilka lat przed umożliwieniem rozpoczęcia nadawania potencjalnej konkurencji). Właśnie opóźniono oficjalnie start systemu elektronicznych kart pacjenta. Oficjalny powód – opóźnienie startu systemu
     
47%
pozostało do przeczytania: 53%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze