Pomniki w szlafrokach

Kultura [Biografie]

Nie chodzi oczywiście o żaden akt profanacji, coraz częstszy na warszawskich ulicach. Sławomir Koper kontynuuje to, co przynajmniej od „Brązowników” Boya jest częstym zajęciem „późnych wnuków” literackich znakomitości – poszerzaniem wizerunku wielkich i znanych o ich słabości, mankamenty, śmiesznostki. Szeroki zestaw nazwisk powoduje, rzecz jasna, że autor zajmuje się przeważnie jednym wątkiem z życia sławnego artysty, i tak w przypadku Mickiewicza bohaterką rozdziału jest demoniczna Xavera Deybel, a nie np. carska agentka Karolina Sobańska. Anegdoty koncentrują się głównie wokół sfery seksualnej (w tym kontekście bardzo brakuje mi informacji na temat Prusa – owszem, miał agorafobię, ale co więcej?). Oczywiście tak zestawiony poczet gigantów literatury nie wystawia im najlepszego świadectwa – byli oni poligamistami, biseksualistami, a orientacja homo była wręcz normą. O rozwiązłości Zofii Nałkowskiej wiadomo sporo, ale żeby poczciwa, kojarząca się z „Naszą szkapą”
     
65%
pozostało do przeczytania: 35%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze