Profanacje i rewolucje. Totalitaryzm rodzi się na grząskim nurcie nihilizmu

Temat numeru [Niemieccy, bolszewiccy i tęczowi barbarzyńcy]

W jakim celu rewolucjoniści francuscy ubierali osły w kapłańskie ornaty i karmili je konsekrowanymi hostiami? Dlaczego sadzali roznegliżowaną „artystkę” na głównym ołtarzu paryskiej Notre Dame jako personifikację Najwyższej Istoty? To były demonstracje zwycięstwa nad „czasami ciemnoty” i otwarcie nowej epoki, nowego świata stwarzanego – z dużą pomocą „Obywatelki Gilotyny”, gułagów i obozów zagłady – na miarę „nowych Francuzów”, „narodu sowieckiego” czy nieskazitelnych pod względem rasowym obywateli Tysiącletniej Rzeszy Niemieckiej.    W ten sposób dokonywał się swoisty rewolucyjny rytuał przejścia z „mroków zabobonu i przesądów” (jak określano w rewolucyjnej propagandzie cywilizację chrześcijańską) ku nowej epoce „światła i rozumu”. Wszak nowa francuska republika – jak mawiał Saint-Just, prawa ręka jakobińskiego dyktatora Robespierre’a – miała stać się nie tylko ustrojem politycznym pozbawionym króla, ale miała też być „żarliwą wspólnotą”. Nowym para- – Kościołem,
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze