Nienawiść jako wyzwanie

Felieton [Z bliska]

Podziału Polski nie wygenerowały wybory, on był od dawna, a wyścig w II turze nasilił tylko polaryzację. Wojna PiS i antyPiS opisywana już od 15 lat jest, w jakimś sensie, echem konfliktu z lat 1944–1989.  Biografie przodków często decydują o przynależności do któregoś z obozów. Skrót myślowy, że oto III pokolenie UB walczy z wnukami lub prawnukami AK jest bardzo à propos. Jednak taką polaryzację – pół na pół w II turze – trudno wytłumaczyć w ten sposób. Teza, że suweren świadomie uczestniczy w wyłanianiu władz, zakłada, że wyborcy analizują programy kandydatów, znają ich biografie i dokonania, oceniają, kto będzie lepszy dla Polski i zakreślają krzyżyk. Ale to tylko teoria. Żeby przekuć ją w real, wyborca musi wyjść ze swojej bańki przekonań, uprzedzeń i interesów i analizując różne źródła informacji, w sposób wolny może podjąć decyzję. Gdyby tak było, Andrzej Duda nie miałby konkurentów. Zmiany po 2015 roku – podmiotowość Polski w relacjach międzynarodowych,
     
47%
pozostało do przeczytania: 53%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze