Kinoman pamięta? Narodzi się nowy!

Dodano: 11/09/2012 - Nr 37 z 12 września 2012

Trudno wchodzić drugi raz do tej samej rzeki. Nie dlatego, żeby Farrell był gorszym aktorem od Schwarzeneggera, a Beckinsale bądź Biel brzydsze od Sharon Stone czy Rachel Ticotin. Zużył się bohater, który nie wie, kim jest, wszechmocne służby rozpoczynają nań łowy, a on i tak utrze im nosa, przytuli kochankę i załatwi wredną żonę. Po pionierskim filmie Verhoevena często oglądaliśmy podobną fabułę – w kilku „Tożsamościach Burne’a”, „Długim pocałunku na dobranoc” z Geeną Davis, „Historii przemocy” (znów Cronenberga) czy niedawno w „Tożsamości” z Liamem Neesonem. Tymczasem Wiseman zmienia niewiele. Nie chodzi o Marsa, Ziemia jest zniszczona, jedynie na dostatnią Brytanię pracują kolonie w Australii, połączone tunelem na wskroś globu. Bohater codziennie ultraszybką windą przemierza tę drogę, nudzi się, zwierza przyjacielowi, żonie, w końcu odwiedza firmę implantującą wspomnienia i… rusza lawina przygód. Zostaje dynamiczne kino o znanej puencie, wystawnej inscenizacji, powtarzalnych
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze