„Miękki nacisk” i „nieingerencja”

Dodano: 11/09/2012 - Nr 37 z 12 września 2012

Od kiedy władzę w Chartumie objął Omar Baszir, jego najlepszym sojusznikiem zostały Chiny, wspierając m.in. uzbrojeniem w ponad 20-letniej wojnie domowej. Gdy jednak wreszcie w lipcu 2011 r. Sudan Południowy proklamował niepodległość, Pekin ją uznał. Zdecydowała ropa. Sudan jest ważnym źródłem „czarnego złota” i trzecim partnerem handlowym ChRL w Afryce (Chiny zaś największym partnerem handlowym Sudanu). Połowa wydobycia sudańskiej ropy trafia do Państwa Środka, to szóste pod względem wielkości importu źródło surowca dla Chin. Podział kraju skomplikował sytuację: największe złoża leżą na Południu, ale ropa płynie do portów (a stamtąd do Chin) rurociągami przez Północ. W interesie Pekinu jest więc względny pokój na linii Chartum–Dżuba. Poważnym wyzwaniem dla chińskiej dyplomacji były też w 2011 r. rewolucje w północnej Afryce. Gdy w Tunezji wybuchła „jaśminowa rewolucja”, Pekin milczał, ale gdy upadł reżim, wysłał tam wiceszefa MSZ. Ten zapewnił nowe władze w Tunisie o niewzruszonej
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze