Rząd wysłał nas na ulicę.To będziemy z niej korzystać

– Nie będziemy mieli ani Lenina, ani Stalina. I proszę mi wierzyć, że za każdym razem, kiedy komukolwiek przyjdzie do głowy ponownie zawiesić na stoczniowej bramie tego zbrodniarza – my go znowu odpiłujemy. Miejsce Lenina jest na śmietniku. A ta brama nie jest własnością miasta, tylko społeczeństwa i Solidarności. Jeśli zwrócone policji litery trafią na bramę ponownie – to już ich nie oddamy. Potniemy je na kawałki i sprzedamy na złom, a pieniądze przekażemy na fundację stypendialną gdańskiej Solidarności.

Na tegorocznych uroczystościach podpisania Porozumienia w Stoczni Szczecińskiej powiedział Pan, że mamy wolny kraj, ale Polska nie jest wolna od patologii. Które z nich są najgroźniejsze?

To trudne pytanie. Patologii jest tyle, że nie wiem, które z nich są najgroźniejsze. Ale myślę, że sytuacja, w której człowiek pracujący musi korzystać z pomocy społecznej, bo zarabia tak mało, że dochody jego rodziny są poniżej progu egzystencji – uwłacza godności ludzkiej. A w Polsce jedna piąta zatrudnionych jest w takiej sytuacji. W ogóle patologią jest nasz rynek pracy. Już mniej niż połowa osób pracuje na stałym etacie. Blisko jedna trzecia to umowy na czas określony, a ponad 20 proc. to umowy śmieciowe. Tak „elastycznego” rynku pracy nie ma w całej Europie. Patologią wołająca o pomstę jest niewypłacanie pracownikom wynagrodzeń. Do tego korupcja, nepotyzm, afery… Można wyliczać bez końca.

Według oficjalnych danych Eurostatu polscy pracownicy pracują najdłużej w Europie, ale ich wynagrodzenia należą do najniższych. Jak wyjaśnić fakt, że społeczeństwo to wszystko biernie znosi i głosuje tak, jak głosuje?

To zadanie dla socjologów, nie związkowców. Ale faktem jest, że gdy zebraliśmy ponad 2 mln podpisów pod obywatelskim wnioskiem referendalnym, który popierało 70 proc. społeczeństwa, i ten wniosek przepadł w parlamencie – to organizując manifestację podczas głosowania wydłużenia wieku emerytalnego...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: