Głuchy telefon zaufania

Dodano: 22/06/2020 - Nr 26 z 24 czerwca 2020

Felieton [Mucha na dziko]

Facet musi być twardy, nie jak baba jakaś albo, wiecie Państwo – miękiszon. Czy inny płaczek albo beksa. Musi być jak Chuck Norris – nie je miodu, tylko żuje pszczoły. Problemy padają przed nim, nim je napotka. W ogóle to nie ma żadnych problemów, tylko wyzwania (tak uczą w korporacjach). A wyzwania – cyk – na klatę. Tyle tylko, że to wcale nie jest prawda, a na pewno nie cała. Bo mężczyźni we wszystkich statystykach dotyczących zdrowia psychicznego wypadają blado. Stanowią największy odsetek samobójców, że o nałogach nie wspomnę. Ucieczką jest więc kreska, butelka lub tabletka. Jak jednak zmusić „twardzieli” do szukania pomocy? Jak mogą ją znaleźć w świecie, w którym męskie kłopoty to tabu, ewentualnie błahostki załatwiane prozakiem, wiagrą lub kieliszkiem wódki z kolegami? Ano problem jest. Tym większy, że okazuje się, iż nie ma w Polsce tak oczywistej rzeczy jak łatwo dostępny Telefon Zaufania dla mężczyzn. Jest, owszem – dla kobiet, dzieci i młodzieży, ciężarnych
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze