Konwencja ostatniej szansy - Korespondencja z USA

Dodano: 04/09/2012

I przypuszczalnie to był jej największy sukces: kalejdoskop wypowiedzi, prezentacji i filmów, które przedstawiały zarówno skrajny izolacjonizm, jak i projekt interwencji zbrojnych w celu stworzenia nowego układu politycznego; surowy libertarianizm, przez lewicę nazywanym „dzikim kapitalizmem”, i przyjazny system gospodarczy z programami wsparcia słabszych uczestników wolnego rynku. Cała ta barwność poglądów uwidaczniała się w rozmowach Republikanów, którzy zjechali się z miejsc tak odległych jak leżące na południowym Pacyfiku Wyspy Samoa. – W tym właśnie wyraża się siła Partii Republikańskiej, która jest pajęczyną wydawałoby się niemożliwych wręcz do zawarcia sojuszy – podkreślał Karl Rove, strateg partii i architekt dwukrotnego zwycięstwa w wyborach prezydenckich George’a Busha.Romney – pogromca rywali Sojusze te jednak nie są połączone betonem i silniejszy zawsze stara się ugrać więcej, ale jak zauważył Henry Kissinger, zadaniem polityka jest osiąganie celów za
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze