Bezkarność

„Wierzę i mam nadzieję, że to wyróżnienie nie jest tylko pustym gestem, ale że jest zapowiedzią końca dotychczasowej bezkarności środowisk aborcyjnych oraz zapowiedzią zmian prawa, które deprawuje myślenie społeczeństwa, pozwalając w niektórych sytuacjach na zabijanie nienarodzonych dzieci” – to podziękowanie Zuzanny Wiewiórki – działaczki fundacji Pro – Prawo do Życia, podczas ceremonii wręczenia medalu za zasługi dla polskiego wymiaru sprawiedliwości. 

Odznaczenie ministra przychodzi dokładnie w chwili, gdy wolontariuszka stała się obiektem zmasowanej akcji werbalnej agresji. Od „Wysokich Obcasów” przez Kobieta.pl do profili feministek kolportowane są ordynarne kłamstwa pomawiające działaczkę pro-life o przyczynienie się do śmierci „jakiejś dziewczyny”, a w mediach społecznościowych i na forach wylewa się fala nienawiści. Przyczyną jest udana akcja wolontariuszki, która na aborcyjnych forach internetowych nawiązała kontakt z 17-latką poszukującą środków poronnych i skutecznie odwiodła ją od dokonania aborcji. Za to Zuzanna i jej rodzina doświadczają obelg, wyzwisk i gróźb. W cytowanym fragmencie Zuzia wskazuje najistotniejszy problem. W Polsce działa wiele organizacji, które promują środki do domowej aborcji i pośredniczą w ich sprzedaży. O doświadczeniach osób, które zastosowały te „pigułki śmierci”, mówi na YT Anna Szczerbata z fundacji „Pro” w cyklu „Cała prawda o aborcji”. Pochodzące ze stron feministycznych wstrząsające relacje tych, które nawet w 21. tygodniu ciąży, w toalecie, dokonały aborcji, pełne są drastycznych detali. Dziewczyny w szoku piszą o rączkach czy główce, na której już są włoski, a tu jeszcze trzeba oderwać pępowinę i spuścić wodę. Mimo prawnej ochrony życia, proceder reklamy i dystrybucji zabójczych środków odbywa się w Polsce bezkarnie. Ma potężną medialną osłonę i finansowanie (często z zagranicy). To sprawia, że tysiące, a może dziesiątki tysięcy polskich obywateli zanim ujrzy światło dzienne, kończy w...
[pozostało do przeczytania 4% tekstu]
Dostęp do artykułów: