Kidawa dla Polski

Dochodzą do mnie wieści, że pani Kidawa-Błońska chce się wycofać z wyborów, w których jednak pozostanie jako kandydatka. I się pytam panią Kidawę-Błońską: Dlaczego? Why? Warum? Paciemu? Perché? To ostatnie zaakcentuję nawet śpiewnie tenorem jak w operze Rossiniego: „Ma perché? Ma perché”? (Ale dlaczego?). Naród zawiedziony będzie. 

Demokracja, która przecież zagrożona i w gruzach, też zawiedziona będzie. „Gazeta Wyborcza” zawiedziona będzie. Komisja Europejska zawiedziona będzie. Trzeba walczyć. To fight! Nie dać tym faszystom, nazistom, rasistom, szowinistom, populistom, nacjonalistom, pisiorom, dyktatorom, przejąć władzy, którą posiadają! Nie można odpuszczać!

Pani wraz z Borysem Budką to przecież najlepsze, co Polskę może spotkać: kompetencja, pewność jutra, troska o budżet państwa, rozsądek w likwidowaniu bzdur socjalnych, europejska spolegliwość, umiejętność budowania dobrych relacji z Niemcami, z Rosją, żadnych tam głupot w stylu wsparcie dla rodzin czy jakieś trzynastki dla emerytów. Szkoda tego potencjału. Ja pani powiem, że jak widzę te konferencje, gdy pani z przybocznym Budką występuje, to mówię tak: nic lepszego Polski nie może spotkać niż pani obecność na scenie politycznej jako kandydatki Platformy Obywatelskiej. Nic lepszego też niż wsparcie pana Borysa – również sympatycznego, z charyzmą, ze znakomitym wyglądem, mądrego, sympatycznego, nigdy nie zjadliwego. Razem tworzycie nową jakość, wspaniałą parę. Oto, gdy na chwilkę (tylko na chwilkę) zabraknie pomysłu, jak odpowiedzieć na pytania podczas konferencji prasowej, to pan Budka szepnie, poprawi, wskaże kierunek. Czy nie tak powinna wyglądać współpraca? Zachęcam, aby nie porzucać walki w kluczowym momencie. Przecież te kilka procent poparcia zobowiązuje. To są miliony ludzi. Miliardy. Tryliony wyborców, którzy zaniosą panią na własnych ramionach do zwycięstwa. Wtedy dopiero niech pani razem z nimi, w tryumfalnym geście spali te wszystkie karty wyborcze, jakie...
[pozostało do przeczytania 4% tekstu]
Dostęp do artykułów: