Osły i uczeni

Słynne powiedzenie „Osły i uczeni do środka” przypisywane jest najczęściej generałowi Maksymilianowi Caffarelliemu, który miał je wypowiedzieć w trakcie bitwy pod piramidami 21 lipca 1798 roku, podczas egipskiej kampanii Bonapartego. Czasem to zdanie wkłada się w usta samego Napoleona, niektórzy zaś piszą, iż rozkaz padł 13 lipca pod wsią Szubra Chit.

A chodziło o to, by w trakcie starć ustawić wewnątrz czworoboków armii to, co chciano ochronić, czyli osły taboru niosące sprzęt i prowiant oraz grupę uczonych, którą do dawnego imperium faraonów zabrał Bonaparte. Uczeni ci stanowili prawdziwy kwiat ówczesnej nauki – prawie 160 specjalistów z różnych dziedzin: począwszy od historii sztuki, przez inżynierię, biologię, po kartografię. Była to prawdziwa naukowa wyprawa, której zadaniem było m.in.: szukanie i opisanie zabytków, badanie fauny, flory, klimatu, aż po prace związane z projektowaniem kanału (nazwanego potem Sueskim). Założono także wówczas słynny Instytut Egipski w Kairze. Powiedzonko „osły i uczeni do środka” przypomniało mi się właśnie w jego zmienionej przez czas formie, tej ironicznej, sugerującej, jak niewiele trzeba, by uczony, mimo swej wiedzy, stanął blisko osła. W tym też jest bowiem ziarno prawdy. Przyglądam się ostatnio, jak w dobie koronawirusa świat naukowy stanął na głowie, a wielu „specjalistów” i „naukowców” nie tylko przeczy sobie wzajemnie, ale nawet neguje to, co sami mówili miesiąc wcześniej. Oto choroba jest „niewiele groźniejsza od grypy”, ale jednocześnie „należy ludzi zamknąć w domach”. „Maski są niepotrzebne!”. Za chwilę: „Maski są potrzebne!”. Czy dziwi, że zwykli ludzie głupieją wobec tego wszystkiego? Koronawirus obnażył, niestety, słabości współczesnej nauki oraz naukowców zbyt sztywno trzymających się instytucjonalnych zasad czy procedur, niepotrafiących myśleć szybko i wyciągać natychmiastowych wniosków z czegoś, co rzeczywiście zaskakuje swoim tempem. Nagle uczeni stają się bezradni. Jak pruscy...
[pozostało do przeczytania 5% tekstu]
Dostęp do artykułów: