Trudne powroty. Polska to kraina bociana?

Wracają. Zmęczone, wręcz wyczerpane podróżą, która w tym roku okazała się wyjątkowo niebezpieczna. Ptaki wędrowne zameldowały się na terenie naszego kraju, który wita ich rekordową suszą i biedą na przednówku. Miejmy nadzieję, że się nie obrażą…

Greckie Towarzystwo Ornitologiczne opublikowało zdjęcia, na których widać tysiące małych ptaków na ulicach greckich miast. Są skrajnie wyczerpane. Część z nich już się nie podniesie. Zdaniem tamtejszych ornitologów, wszystko przez trudną noc z 5 na 6 kwietnia, gdy zetknęły się dwa fronty atmosferyczne, wywołując ogromną burzę. Jaskółki i jerzyki, które właśnie wracają do Europy, dostały się w sam środek tego piekła. Front atmosferyczny i nawałnice zepchnęły je na teren Grecji. Kiedy dotarły do stałego lądu, natychmiast każdy z nich przycupnął, gdzie tylko mógł, aby chociaż przez chwilę odpocząć. Okiennice domów, druty, a nawet ulice zaroiły się od tych niewielkich ptaków. Ornitolodzy apelowali, aby otoczyć je opieką i uważnie jeździć samochodami. Niestety, jest niemal pewne, że wiele ptaków tej podróży nie przeżyje. Ta strata daje jednak obraz, jak dużo niebezpieczeństw czeka na ptasich migrantów.

Tajemnica migracji
Zjawisko migracji ptaków zauważono już kilka tysięcy lat temu. Badali je Arystoteles i Herodot. Odwołania do tego znajdują się również w Biblii. Prorok Jeremiasz w Starym Testamencie pisze: „Nawet bocian w przestworzach zna swoją porę, synogarlica, jaskółka i żuraw zachowują czas swego przylotu”. Oznacza to, że już w 585 r. p. n. e. znikanie i pojawianie się ptaków było tematem rozmów i dociekań. Oczywiście nie brakowało mistycznych legend, ale najczęściej twierdzono, że na czas zimy ptaki się ukrywają. Taka dyskusja dotyczy chyba najbardziej znanego i lubianego w Polsce ptaka migrującego, czyli bociana. Jeszcze w XIX wieku twierdzono, że zimuje on na bagnach. Sprawę rozstrzygnął ostatecznie przypadek pewnego przedstawiciela gatunku z Niemiec, który...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: