Objawienie według Devs

Coraz to nowe próby opisania hybris, czyli ludzkiej pychy polegającej na przekonaniu, że człowiek może stuprocentowo kontrolować rzeczywistość, stanowią jeden z najważniejszych kulturowych toposów zachodniej cywilizacji. Zagadnienie to podejmują również co ambitniejsze dzieła popkultury – w ostatnim czasie choćby wysoko oceniany przez krytyków „Devs” w reżyserii Alexa Garlanda. Serial pokazywany przez HBO łączy elementy science fiction, thrillera i kryminału.

„Devs” nie zagląda w odległą przyszłość – dzieje się właściwie tuż za kolejnym możliwym technologicznym zakrętem. A w pewnym sensie dzieje się teraz, gdyż jednym z głównych elementów opowieści jest kwantowy komputer o niewiarygodnej mocy obliczeniowej. A przecież już dziś Google dysponuje kwantowym procesorem, Sycamor, który o nieba wyprzedza możliwości obliczeniowe klasycznych superkomputerów.
W świecie projektu Devs technologiczną potęgą jest firma Amaya, na czele której stoi ekscentryczny wizjoner, wyluzowany gość z pokolenia posthippisów, którzy zarabiają miliardy dolarów, ale odrzucają najdroższe garnitury i buty. Amaya pracuje w imię nieograniczonego postępu technologicznego. Ale tylko nieliczni mają świadomość, że najpilniej strzeżony projekt pozwala zobaczyć mękę Jezusa Chrystusa na krzyżu.
Gdyby „Devs” był tylko ambitniejszym serialem dla jajogłowych fanów science fiction, pewnie nie zdobyłby serc widowni. Ale jest też wciągającym kryminałem, z bardzo dobrymi rolami Nicka Offermana i Zacha Greniera.

„Devs”
reż: Alex Garland
USA 2020
OCENA 5/6
[pozostało do przeczytania -3% tekstu]
Dostęp do artykułów: