Wspólnota na kwarantannie

Szybkie i zdecydowane działania rządu powszechnie aprobowane i oczekiwane przez właściwie wszystkich, bez względu na podziały polityczne (nie licząc niektórych mało mądrych polityków PO), zostały przyjęte przez Polaków i są realizowane. 

Włosi o umówionych porach śpiewają piosenki na balkonach swoich miast, Polacy odkrywają, że państwo oraz wspólnota mają ogromną wartość i moc.

Najzabawniej wychodzi to na łamach gazet, które przez ostatnie 30 lat przekonywały nas, że państwo to ograniczenie i opresja. Oto jeden z cytatów z „Gazety Wyborczej”, pisma, które w normalnej republice reprezentowałoby marginalne środowiska, a które dzięki pozycji w systemie postkomunistycznej III RP miało niestety przez lata ogromny wpływ na sposób myślenia milionów Polaków. Oto co w ostatnich dniach można było tam przeczytać autorstwa Wojciecha Orlińskiego: „Epidemia COVID-19 skłania do przemyślenia na nowo pojęć takich jak »społeczeństwo«, »wspólnota« i »państwo«. Nawet działacze Business Centre Club ogłosili, żeby rząd w interesie społeczeństwa wsparł finansowo przedsiębiorców, którzy ponoszą straty w związku z epidemią”. Jak to? To nagle działacze BCC przestali wierzyć w słynne cytaty z Margaret Thatcher, że „nie ma czegoś takiego jak społeczeństwo” albo, że „rząd nie ma żadnych swoich pieniędzy”? Koronawirus sprawił, że w „Wyborczej” i środowiskach postkomunistycznych zaczęło kiełkować myślenie, że elita sobie sama nie poradzi wobec takiego zagrożenia. Ba, zaczyna pojawiać się cień myśli, że jednak ustawionym w systemie „elitom” potrzebna jest sprawiedliwie zarządzana Polska: „Co ci z tego przyjdzie, że ty dbasz o siebie i jesteś ubezpieczony, jeśli niestale zatrudniony kierowca Ubera, kelner, ochroniarz albo Ukrainka sprzątająca twoje mieszkanie i opiekująca się twoimi dziećmi zaczną przy tobie kasłać? Najbogatsi ludzie żyli przez ostatnie 30 lat złudzeniem, że pieniądze i przywileje mogą ich uchronić przed problemami społecznymi. Tymczasem...
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: