Razem przeciw Wyklętym

Żołnierze podziemia antykomunistycznego nie od dziś przeszkadzają ideologom lewicy w walce o dusze Polaków. W tym roku 1 marca czerwoni również podnieśli wrzask, jednak w skali większej niż poprzednio. Ze strony „starych czerwonych” i neomarksistów pojawiły się nawet głosy domagające się zniesienia święta 1 marca – Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Historia podziemia niepodległościowego jest na szczęście już dość dobrze opisana. Pamiętać jednak należy, jak do doszło do tego, że Wyklęci wrócili. Na dobre nastąpiło to dopiero blisko dekadę temu. W pierwszych latach III RP najważniejsi politycy opozycji w ogóle nie zwracali uwagi na czyn zbrojny Wyklętych i ich powojenne losy. O podziemiu powojennym wspominali nieliczni przedstawiciele prawicy, niepokorni historycy i entuzjaści, jak Liga Republikańska, której członkowie pod koniec 1993 roku zorganizowali w Auditorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego wystawę „Żołnierze Wyklęci. Antykomunistyczne podziemie zbrojne”. Potem powstał IPN i fundamentalna była tutaj rola śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz śp. Janusza Kurtyki, prezesa Instytutu, a także wiekopomna praca zespołu pod kierunkiem prof. Szwagrzyka. Paradoksalnie, do kultu Żołnierzy Wyklętych swoją rękę przyłożył także b. prezydent Bronisław Komorowski, który w 2011 roku ustanowił (zaprojektowany jeszcze przez śp. Lecha Kaczyńskiego) Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Pamiętajmy także, że minister obrony narodowej z PO, Tomasz Siemoniak, podjął decyzję, by 9. Warmiński Pułk Rozpoznawczy nosił imię… mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, dziś odsądzanego od czci i wiary. To ważne o tyle, że teraz politycy PO nie reagują, gdy na powojenną partyzantkę niepodległościową wylewane są kubły pomyj, a „Łupaszkę” wyklina się po raz kolejny. 

Samozwańczy obrońcy narodu
Sygnał do ataków dała Lewica. „Mają oni na swoim koncie ponad 5 tysięcy ofiar cywilnych. Zamordowali około 200 ocalałych...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: