Duszyczka się stargała

Miłość i pożądanie jak zwykle przyniosą tragiczny finał. Bo przecież „tak się kończą zalecanki”. Janusz znęcił i stumanił gołąbeczka – Halkę. Ale nic nie obiecywał, a jego Panna Młoda tuż za ścianą, niczego nieświadoma, tańczy i wygląda swego ukochanego, którego wierności nie podałaby w wątpliwość. Spłakany wzrok Halki wciąż dla ukochanego lśni… 

I choć Treliński za pomocą znakomitej scenografii Borisa Kudlički, zamieniającej scenę w ogromną pozytywkę, tworzy atmosferę weselnej zabawy, to jednak od pierwszych chwil ciąży na niej jakaś nieokreślona klątwa. Katastrofa nadchodzi nieubłaganie. Rozleje się krew. Krew ciężarnej, porzuconej Halki. A wtedy weselny orszak w okamgnieniu zamieni się w żałobny marsz.
Moniuszkowską „Halkę” Treliński przenosi w lata 70. Uwidacznia społeczne i klasowe podziały. I choć osadza akcję w konkretnym czasie i miejscu, ignorując oryginalny zamysł twórców, to czyni spektakl tym bardziej uniwersalnym. Hotel Kasprowy tętni życiem, a tuż za jego ścianą czyjeś życie się kończy. Dramat Halki to za mało. „Dzieciątko miłosiernie spoziera”, ale nie ma dla niewinnego stworzenia miejsca w tym świecie pełnym przypudrowanej brutalności. Ofiarę poniesie ten, kto najmniej zawinił. Gorycz i ból królują. Winowajcy odwracają wzrok. Treliński chwyta publiczność za gardła i zamiast puszczać, dociska. Znakomite przyjęcie spektaklu w Wiedniu w Theater an der Wien w grudniu było w pełni zasłużone. Choć Treliński nie przebił jeszcze wrażenia po „Umarłym mieście”. Wielu sądzi, że to się nigdy nie uda.

reż. Mariusz Treliński 
Teatr Wielki Opera Narodowa 
premiera luty 2020 
OCENA 5/6
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: