Krakowską szopką w czarnoskórego. „Sigismondo” Rossiniego według Krystiana Lady

Dodano: 11/02/2020 - Nr 7 z 12 lutego 2020

Kultura [OPERA]

Gdyby reżyser choć raz zajrzał do wnętrza krakowskiej szopki, być może dostrzegłby czarnoskórą postać jednego z Trzech Króli przy Jezusowym żłobku. Być może wtedy nie atakowałby „czarnoskórego lajkonika”... W ramach tegorocznego festiwalu Opera Rara w Krakowie krajowa i międzynarodowa publiczność mogła zobaczyć aż czterokrotnie zupełnie zapomnianą operę Gioacchino Rossiniego „Sigismondo”. Premiera w 1814 roku w weneckim La Fenice nie przyniosła sukcesu kompozytorowi. Sam wspominał, że „publiczność nudziła się, ale okazała się na tyle uprzejma, by dać orkiestrze dokończyć wykonanie muzyki”. Librecista Giuseppe Foppa konstruuje w dość typowy sposób dla włoskiej opery dworską intrygę. Król Sigismondo nie radzi sobie z wyrzutami sumienia po tym, jak przed kilkunastu laty skazał na śmierć żonę Aldamirę. Oskarżona została o niewierność przez zakochanego w niej dworzanina Ladisao, któremu odmówiła względów. Okazuje się jednak, że wyrok nie został wykonany i królowa ukrywa
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze