Mesjasz na Instagramie. O potrzebie refleksji

Kultura [Serial]

Co by było, gdyby teraz przyszedł Mesjasz? Ukrzyżowalibyśmy go znowu? A może on sprawiłby, że sami poszlibyśmy na krzyż?Wyobrażacie sobie Państwo ponowne przyjście Mesjasza? Teraz, Anno Domini 2020? Portale społecznościowe i kanały informacyjne pękałyby w szwach od informacji o nowym zbawicielu, on sam natychmiast znalazłby sobie wierną grupę zwolenników gotowych wejść za nim w ogień. Byliby też tacy, którzy chodziliby za nim tylko po to, aby jego fotki zdobiły ich profile internetowe – w ten sposób byliby sławni. Z pewnością szybko pojawiliby się zajadli przeciwnicy. Pozostają jeszcze czujne służby specjalne, które na pewno odnotowałyby z uwagą przyjście nowego syna bożego… Brzmi rozsądnie? Jak najbardziej, bo i niezwykle racjonalnie przedstawia się fabuła nowego serialu ze stajni Netflixa, zatytułowanego „Mesjasz”. Produkcja Michaela Petroniego opowiada o mężczyźnie, który nagle pojawia się na Bliskim Wschodzie. Charyzmatyczny brunet twierdzi, że
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze