„Imię wieczne” (Jad wa-Szem) za kilka milionów dolarów

Pan prezydent Andrzej Duda nie weźmie udziału w uroczystości organizowanej w Jad wa-Szem, której celem ma być – przynajmniej formalnie – upamiętnienie ofiar Zagłady. Podjął słuszną decyzję, bo wobec propozycji, którą organizatorzy skierowali do głowy państwa, a przez to do nas wszystkich, nie można było postąpić inaczej. Rola milczącego obserwatora – a to Polsce zaproponowano – przysłuchującego się biernie barbarzyńskiemu fałszowaniu historii byłaby upokorzeniem. I nie tylko prezydenta, lecz przede wszystkim obywateli RP. 

Obecnych i nieżyjących dziś ofiar Zagłady, tych, którzy z narażeniem życia ratowali współobywateli narodowości żydowskiej, niejednokrotnie wykazując większe poświęcenie niż znaczna część przedstawicieli organizacji syjonistycznych obmyślających sposób opowiedzenia o dramacie ginących w obozach współbraci, którzy dokładnie w tym samym czasie byli prowadzeni do komór gazowych. Bo warto wiedzieć, iż historia dzisiejszego Jad wa-Szem sięga czasów tuż przed kulminacyjnym etapem realizacji niemieckich zbrodni. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na dwa aspekty. Po pierwsze, między bajki można włożyć opowieści przedstawicieli państwa Izrael, iż zaplanowane w Jerozolimie uroczystości są od nich niezależne. Kompletna bzdura. Owszem, ich współorganizatorem jest prywatna instytucja finansowana i zarządzana przez bliskiego współpracownika Władimira Putina, ale nie miejmy złudzeń, że można sobie – nawet za kilka milionów dolarów – wynająć Jad wa-Szem bez zielonego światła ze strony rządu w Jerozolimie. Z jakiegoś powodu uznano taki sponsoring za opłacalny i na pewno nie chodzi o zasobność portfela darczyńcy. Historia Jad wa-Szem pokazuje zresztą, iż nie jest to zjawisko nadzwyczajne, a instytucja ta od swych początków – wręcz od fazy koncepcyjnej – nakierowana była nie tyle na upamiętnienie i badania naukowe, ile na wykorzystanie ich do realizacji dość konkretnych celów politycznych projektowanego, zakładanego, aż w końcu...
[pozostało do przeczytania 44% tekstu]
Dostęp do artykułów: